Przepisy

Ćwiczenie silnej woli

No dobrze! Jestem gotowa! Naoglądałam się tych wszystkich pięknych wysportowanych panien w internetach. Poczułam najpierw żal, smutek, uwieranie gumy od dresów w okolicach pasa, zazdrość, bo dlaczego ja tak nie wyglądam, chciałabym, mogłabym. Tak, mogłabym! Będę! A co?!

Jest wysoki poziom motywacji, są dresy na tyłku. Przechodzę do działania. Zaczynam od rozgrzewki. Skłony. Góra dół, góra dół. Leżą Maliny skarpety na podłodze. Podniosę. Wyniosę. Przebieżka do łazienki. Celny rzut do kosza na pranie. Trzy punkty! Kalorie lecą! Wymachy rąk. Raz dwa. Lustro umazane. Wytrę przy okazji. Jak już lustro wytarte to i kurze w pokoju. Jak kurze to i blat w kuchni, to może jeszcze podłogi przelecę. Leon ryczy! Biorę ciężar na ręce i wyciskam przysiady. Raz dwa, raz dwa. Młody się śmieje. Ćwicz matko, pomogę ci – myśli. Odkładam go. Wycieram pot z czoła.

Szesnasta. Obiad. Marchewka, ziemniaczki, buraczki. Samo zdrowie. Malina swoją porcję wciera w stół, Leon zrzuca na podłogę. Mąż zjada i nawet odnosi talerz do zmywarki – dobre i to. Sprzątam. Malina krzyczy, bo przecież jeszcze nie zjadła. Czuję jak opuszcza mnie cierpliwość. Czekam. Myję, przebieram, zakładam buty.

Spacer. Malina zabiera hulajnogę. Idziemy. Czarek prowadzi Leona w wózku, ja holuję Malinę na hulajnodze. Dobrze, bo kalorie lecą. Niosę hulajnogę. Malina jęczy. Chce na ręce. Nie, ja nie chcę do taty – jęczy. Niosę Malinę. Leon płacze, jest głodny. Karmię. Kalorie lecą.

Kąpanie. Przytulanie. Spanie.

-Kolacja?
-Nie, dziękuję. Nie jem po 18.
-A bo ja krewetki będę robił.
-No trudno, kochany, sam zjedz.

Otwiera lodówkę. Raz, dwa. Skłon do zamrażarki. Wyprost. Skłon do szafki. Wyprost. Bezbłędne umieszczenie patelni na kuchence. Bucha płomień. Masło ląduje na patelni. Goool! Krewetki podskakują na gorącym tłuszczu! Oklaski! Zapach dobiega do pokoju. Dwa talerze wjeżdżają na stół! Ja już gotowa do przejęcia piłeczki! Sztućce lądują w moich rękach! I jeeest! Bezbłędne przejęcie!- zupełnie przypadkowo dobiega z telewizora głos Włodzimierza Szaranowicza.

Sport to zdrowie!

 

Krewetki Czarka

Przepis jest bardzo prosty, a potrawa efektowna. Smakuje lekko pikantnie i cytrusowo- ja nie potrafię odmówić. Najlepiej podać z bagietką albo kawałkiem chleba, żeby było czym wytrzeć sos z talerza, chociaż można też oblizać. 

Potrzebujesz (dla jednej osoby) :

  • 225 g krewetek (kupujemy mrożone i obrane) 
  • 3 ząbki czosnku- posiekane
  • 50 g masła
  • papryczka chilli bez pestek (dla dzieci wersja bez)
  • cytryna, liść kafiru lub trawa cytrynowa
  • sól, pieprz

Rozgrzej patelnię i wrzuć masło, gdy się rozpuści dodaj czosnek i chilli, smaż pół minutki. Dodaj krewetki, skrop cytryną lub wrzuć liść kafiru/trawę cytrynową, dopraw solą i pieprzem. Smaż krewetki przez 2-3 minuty.

Smacznego!

DSCF2831new1.JPGDSCF2829new.JPG

DSCF2840new.JPG

DSCF2842new.JPG

DSCF2844new.JPG

Reklamy

Jedna myśl na temat “Ćwiczenie silnej woli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s