DIY · Kwadrat · Refleksye

Mea culpa, Czytelniku!

 

Powiem wprost, bez przedłużania- jestem prawdopodobnie najgorszą blogerką świata. 

Chociaż może nawet powinnam napisać: jestem nieprawdopodobnie najgorszą blogerką świata! No, wygląda na to, że jestem nieprawdopodobna! 😉

Popełniam tyle błędów, że Szef Stowarzyszenia Blogerów powinien mnie oficjalnie wykreślić z listy obecności, dając tym samym wilczy bilet i kopa w d. A może nawet zabrać komputer! Nie wiem czy to by pomogło. Jedyne, co może mnie powstrzymać przed blogowaniem, to zdaje się wyłącznie moje dzieci i seriale. Czyli jestem prawie niepowstrzymana! 😉

Jeśli do sprawy podejść uczciwie, to pierwszym przewinieniem jest to, że ten post miał pojawić się przedwczoraj, co oficjalnie obtrąbiłam w mediach społecznościowych jeszcze dzień wcześniej, a później schowałam się pod kocyk i oglądałam zaległy odcineczek Twin Peaks. Mea culpa, Czytelniku! 😉 Teraz czuję się tak, jakbym zaprosiła na imprezę pincet osób, a później zamknęła drzwi na klucz, pogasiła światła i udawała, że mnie nie ma. Co za wstyd! Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że nie byłam sama. Było ze mną dwóch Agentów Cooperów i jeden Agent 007 Czaruś. Co to był za wieczór! 😉 

Zresztą nie daję nawet gwarancji, że po wrzuceniu tego posta na bloga nie zapomnę o nim z kolei poinformować w mediach. Być może tak bardzo zachłysnę się euforią wydalenia spod palca kolejnego wiekopomnego dzieła, że właśnie nie napiszę! Ruszę w miasto, spiję się szampanem, będę tańczyć tango na ulicach Elbląga, który nigdy nie śpi i cholera, nic o poście nie powiem. Rano na kacu spojrzę w fejsbuka, że nikt nie polajkował, nikt nie skomentował, łzę uronię nad losem złym i pójdę obierać ziemniaki. 😉 Mea culpa! 

A przecież chciałam z lodówki wyskakiwać, na fejsbuku trzy razy dziennie pisać cośtam o czymśtam. Dawać rady, wysyłać memy, kopiować z Pinteresta! (A nie, to przecież robię! 😉 ) Ale jakoś mi odwagi nie wystarcza. I tak zawsze jak piszę, że to zrobiłam tak, a to jest fajne, to trochę czuję, jakbym się wywyższała. A ja nie! No w życiu! Więc potem myślę sobie: nie pisz Aśka, oni to wiedzą, Kocie. I nie piszę. A później widzę, że ktoś inny to samo napisał. I wszyscy chwalą. Czyli nie wiedzieli. No wiedziałam, że tak będzie! Mea culpa! 

Brakuje mi odwagi, obycia, siły przebicia, nie wiem jak się sprzedać, niczego nie reklamuję, nie mówię co warto kupić i gdzie jest teraz promocja, a do tego (o zgrozo!) chciałam pisać posty z treścią. Nie tylko takie, że kupiłam, postwiłam i teraz mam. Ale takie o życiu. I z puentą. I może niepotrzebnie się produkuję, może wystarczyłoby bez treści? A może te treści właśnie są takie słabe? A może konkurencja tak zajebista, że boleśnie odstaję? No nie wiem. Może i lepiej nie wiedzieć. 😉 (I to nie jest żaden przytyk. Niech każdy robi jak chce!)   

Ale już największą winą, za którą powinnam się przechadzać po gorących węglach, batożyć się srodze, albo nawet siedzieć po szyję w czekoladzie i nie móc zjeść nawet kawałka (co za koszmar!) jest to, że ja przecież cały czas coś robię nowego- zmieniam, udoskonalam, tworzę i nie mówię nikomu. Bez sensu- nie musisz mi mówić. Więc postanowiłam nadrobić za jednym razem różne zaległe ciekawostki z pokoju dzieci. Może to coś pomoże. 😉

Ps. W momencie, w którym publikuję ten post pokój dzieci wygląda już inaczej. Bo taka ze mnie blogerka! 😀

 

DSCF5824new.JPG

Tę kuchenkę zrobiłyśmy z Maliną już dawno temu. Podobno to indukcyjna kuchenka w sytlu retro, której na dodatek nie można wyłączyć- bo skala zaczyna się od 1 😉 . Zrobienie takiej zabawki jest banalne- wystarczy pomalować, dokręcić pod spodem koła i gałki meblowe, jako pokrętła. Jej dużą zaletą są niewielkie gabaryty, niska cena i to, że mieści w środku patelnie, garnki, zastawę stołową i żywność. Oczywiści plastikową 😉 A przede wszystkim samo jej zrobienie, to też jest zabawa!

DSCF5827new.JPG

Ten piękny plakat, który wisi nad łóżkiem Maliny, to spełnienie jej małego marzenia. Kiedyś podczas spaceru zobaczyłyśmy cały słup ogłoszeniowy oblepiony tym „Czarodziejskim krzesiwem”. Obok kolejny! I następny! (Elbląski Teart wystawiał sztukę dla dzieci, którą tak pięknie reklamował.) Zanim doszłyśmy do domu Malina już tak bardzo chciała mieć ten plakat, że prawie płakała! No dobrze, ja też bardzo chciałam go mieć! 😉 Już nie będę opowiadać, że prosiłam Małżonka, aby podprowadził jeden taki pod osłoną nocy, bo przecież nikt nie zauważy. 😉 Następnego dnia wzięłam Malinę za rękę, Leona do wózka i poszliśmy do Pani w Teatrze robić oczy kota ze Shreka. Bez problemu dała. Dzięki temu nie muszę opowiadać historii jak mój mąż został królem złodziei. 😉 Elbląski Teatrze- aj low ju! ❤ 

DSCF5831new.JPG

No, tutaj akurat nie mam jakiejś super historii-DIY-bajery 😉 Zwyczajnie wykorzystujemy grzejnik w pokoju dzieci jako tablicę ogłoszeń i wyznań. Dobry sposób na tablicę magnetyczną- bez tablicy 😉 Tutaj na przykład zapisano najczęściej padające w domu słowa 😉 

DSCF5836new.JPG

Na rysunku królik Malinka 😀 Ale napis na wiaderku, to czyste kłamstwo! 😉 

DSCF5839new.JPG

Malina śpi na zwykłym ikeowskim łóżeczku- seria Sundvik, z możliwością wydłużenia. Pod łóżkiem (w najkrórszej wersji-140cm) idealnie mieści się szuflada z serii PAX. Wystarczy doczepić uchwyt (ten zrobiłam ze starego paska od torebki) i przykręcić koła pod spodem i mamy pojemnik na pościel. A na łóżku porządek! 😉 

DSCF5844new.JPG

Te góry (a miałam o nie wiele pytań) namalowałam sama w dwa popołudnia. Potrzebne są 3 kolory farb (na kontur użyłam białej i dwa szaro-zielone odcienie farby Beckers- stony grey i light grey) wałek, dobra taśma malarska. Najpierw wylkeiłam kontur i go pomalowałam na biało. Od razu po pomalowaniu odkleiłam taśmę- jak farba wyschnie to oderwie się razem z taśmą. Zostawiłam do wyschnięcia. Na drugi dzień zakleiłam kontury i zamalowałam środek gór i cienie. I już! 😀 

Dlaczego te ozdoby są tak wysoko? Bo nam dziur po przestawianiu szafy zostało i nie chcieliśmy żeby się zmarnowały 😉

DSCF5850new.JPG

Napis LEO to moje prawie-DIY 😀 Kupiłam kiedyś w przypływie emocji w Jysku całkiem biały napis LOVE. Po przyjściu do domu stwierdziłam, że to jednak zbyt oczywiste, żeby tak wyrażać uczucia 😉 . Mąż mój, że tak powiem, też woli inne sposoby na okazanie uczuć- na przykład, jak mu zrobię schabowego i ziemniaki z masłem 😉 Schowałam napis na dnie szafy. A później zaplanowałam, że urodzę chłopca, dam mu na imię Leonard i użyję tego LOVE żeby zapisać na ścianie jego imię. 😉 No dobra- przypadkiem odkryłam taką możliwość, ale cieszę się, że taka jestem spostrzegawcza, oszczędna i zaradna w jednym 😉 I tylko V mi zostało. Może jest na sali jakaś Violetta? 😉 

DSCF5855new.JPG

Literkę M- nie jak miłość. Jak Malina. 😉 Wycięłam sama wyrzynarką, ze starej znalezionej w piwnicy dechy. Jest to pierwsze, co wycięłam wyrzynarką, dlatego kocham tę literę mimo, że pękła podczas cięcia i jest sklejona wikolem, śmierdzi piwnicą i jest krzywa. Czyli jednak M jak miłość! 😉 

DSCF5858new.JPG

Na doniczce narysowałam mazakiem śpiącą mordkę – zgapiłam ten wzór, nie wymyśliłam, ale te doniczki są serio za drogie! Dobra, rozumiem, że moja mordka (ta na doniczce, oczywiście) pod wpływem światła słonecznego wyblakła, a ta oryginalna za grubą kasę nie straci koloru, ale ja sobie moją (na doniczce) poprawię za darmo w pięć minut. Nawet tym samym mazakiem- co za oszczędność! 😉

DSCF5860new.JPG

Chmurka to naklejka, na którą przywierciłam i powiesiłąm półkę na przyprawy z Ikea. Siedzi sobie tam bezpiecznie Pan Szczurek, bo jak jest na dole, to mu Malina wąsy wyrywa. 😉 

DSCF5794new1.JPG

Jeśli czegoś w domu nigdy nie jest za dużo, to są to koce i kosze. Łatwo zdjąć, łatwo sprzątnąć rzeczy, ładnie wygląda. A koce są ciepłe. O! 😉 

DSCF5809.JPG

Na ścianie nakleiłam taśmą kartki pocztowe, bo są ładne. I gwiazdki, które zasłaniają kolejne nadliczbowe dziury w ścianach. Obiecuję już więcej nie wiercić! 😉 A te pompony w rogu zrobiłam sama- banalna sprawa i nie ma co opisywać. Powiem tylko, że również spełniają ważną rolę- zasłaniają rurki od ogrzewania, które idą po całej ścianie, aż po sufit 😉 

DSCF5811new1.JPG

Komodę ozdobiłyśmy razem z Maliną- ja nakleiłam naklejki, ona je do połowy poobrywała 😉

Na półce stoi skrzynka- najprostsze DIY ever

DSCF5813new.JPG

Może nie uwierzycie, ale te drzwi miały kiedyś kolor kupy! No przepraszam, ale to prawda, to co będę pisać, że bardzo brzydki brązowy. Pomalowałam je przeganiając Malinę spomiędzy nóg, kiedy Czarek był w pracy- lubię chłopaka zaskakiwać. Lubię też jak mi nie marudzi, żebym zostawiła, nie robiła i że to będzie gorzej. 😉 Zawsze jest lepiej! 😀 

Zachęcone tymi plakatami (z książki z Biedronki) dzieci dopisują swoje literki alfabetu- na przykład Leon: dsf idasj sfk. Malina: jhfg jsheu go. Moje mądre (cholera po co marzesz po ścianie!), kochane dzieciaczki. 😉 

DSCF5814new.JPG

Napis CZYTELNIA i proporczyki to też DIY- sznurek, mazak, papier, nożyczki i klej na gorąco (ale zastąpi go dobra taśma drustronna, czy wikol- zwykły klej może nie dać sobie rady) i też możesz mieć taki napis! Albo jakiś inny 😉 (Efekt jest lepszy, gdy kontur napisu poprawisz mazakiem- będzie bardziej wyraźny.) A tyle osób mnie pytało gdzie takie cudo kupić! 😉 😀 

 

No i tak wszystkie ciekwaostki zmieściłam w jednym wpisie, zamiast w pięciu. 😉 

Z resztą i tak już są nieaktualne. 😉

7 thoughts on “Mea culpa, Czytelniku!

  1. Jak dla mnie na takie bolączki metoda jest jedna- nie porównywać się! Robić swoje i robić, i robić do Dnia Sądnego. Piszesz zajebiście, nawet ja, taki ponury kocmouch, się uśmiałam. Mój blog też niszowy i w dodatku też nie jest festynem reklam. I wiesz co? I z tego powodu jest mi zajebiście dobrze, bo trzymam swoje standardy.
    „Don’t try to be something for everyone, just be everything for someone’, jak powiedziała moja idolka Leandra Medine. A, no i częściej pisz.
    buźka!

    Polubienie

    1. Dzięki Paulina! ❤ Wiesz, moim pierwszym grzechem nie jest porównywanie się do innych, tylko do "lepszej mnie" 😉 Należę do osób, które nigdy nie są z siebie zadowolone- nawet jak dobiegnę pierwsza do mety, to i tak będę się zadręczać tym, że nie biegłam dość szybko. A do tego inni widzieli jaa jestem koślawa i jeszcze, że się spociłam 😉 Czyli zawsze źle- dlatego sposobem na uniknięcie ewentualnej przegranej jest wcale nie wystartować. 😉
      Lubię sportowe porównania- taka wtedy jestem FIT 😉

      Polubienie

  2. Ja nie wiem czy się powinnaś tak tymi reklamami przejmować. Jak coś polecasz, znaczy że to jest fajne i warto spróbować. Czyli, że ufam Twojej zachęcie do skorzystania z czegoś. Aśka by gówna nie poleciła, wiadomka 🙂
    To nie reklama, tylko dobra rada.
    Także jak mi podrzucisz coś na fb do polajkowania, to lajkuję, a jak mam chwilę, to patrzę co to było 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s