Kwadrat · Refleksye

Nie umrzeć ze strachu

Zwykle pod koniec ciąży kobiety zaczynają wyobrażać sobie swój powrót do domu z maleństwem. Dom własny, ciepły i przytulny, w miarę zatarte ślady po pępkowym, może nawet jest coś do jedzenia, wszystko w końcu lepsze niż szpitalna strawa. Pierwsza wchodzi ona- zmęczona, ale szczęśliwa, że w końcu w domu, że w końcu nie w ciąży, że w końcu jest ich więcej. Następnie wchodzi on- skacowany, ale szczęśliwy, dumny jak paw, bo niesie swojego potomka, lekko przestraszony, bo to takie malutkie, takie delikatne przecież. Dziecko, jak to dziecko- albo śpi, albo ryczy.

Tak właśnie wspominam powrót ze szpitala z Maliną. Powrót z Leonem- zupełnie inaczej. Zaraz po wejściu do domu zaczął płakać, położyłam się z nim na łóżku, żeby go nakarmić. W tym momencie na łóżko wskoczyła Malina i zaczęła skakać. Na szczęście Czarek od razu ją stamtąd zabrał. Nic się nie stało, ale ja mało nie umarłam ze strachu. Leon zjadł i poszedł spać, a ja ryczałam przez dwie godziny. To było dla dwudniowego oseska ogromne zagrożenie. Na dodatek działo się w domu, który powinien być najbezpieczniejszym miejscem. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że już zawsze będę się o niego bać.

Każdego dnia jest wiele takich sytuacji, w których odczuwam strach o moje dzieci. Na przykład kiedy zastanę Malinę, jak myje sobie sama ręce, stojąc na stołku, który przecież mógł się odsunąć. Kiedy Leon lekko się zakrztusi podczas jedzenia, albo nawet nie złapie równowagi podczas siadania i może uderzyć się w główkę. To są takie codzienne małe obawy o ich bezpieczeństwo. O to, żeby zdążyć ją złapać zanim spadnie, albo żeby on przełknął i nauczył się samodzielnie jeść. To nie jest wielki strach, nie taki od którego „można umrzeć”. Ale taki stres jest obciążający. Po całym dniu, kiedy kładą się spać cieszę się, że widzę je bezpieczne w swoich łóżkach, całe i zdrowe. Doceniam to. Patrzę wtedy na ich słodkie buźki, głaskam małe rączki i czuję, że mogłabym umrzeć z miłości.

DSCF2551new.JPG

DSCF2552new.JPG

DSCF2549new.JPG

DSCF2548new.JPG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s